Join for FREE | Take the Tour Lost Password?
Shop deviantART for the
holidays and save BIG!
Click here! :holly:
[x]

deviantART

 

Tag Tag

Journal Entry: Sun Nov 15, 2009, 3:49 PM
Tagnieta przez yui-tohma

1. Aron
2. Amon
3. Lucyfer

-A. How old are you?

Ar: ... 666 albo 999 zawsze mi sie myli, ale mlodszy od Lu xD
Am: 205 >_>
Lu: hm? *przerwal pilowanie pazurkow* wiezcie mi... nie chcielibyscie wiedziec ;]

-B. Do you want a hug?

Ar: he? Nie znam cie O_o
Am: skoro chcez ^__^ *huug*
Lu: dawaj! <D *rzuca sie z hugiem z powalem , pzreturlem i zlamaniem karku huganego*

-C. Have any bad habits?

Ar: oh tak, horobliwa zazdrosc i spulkowanie. ALE nie ze wszystkim ;p sr
Am: ostatnio prucz emo mode sadomasohizm...tak to sie chyba zwie, do stanu skrajnego.
Lu: za duzo chyba placze... jestem gzrecznym chlopcem *sniff*

-D. You a virgin?

Ar: zdazylo sie *drapie sie po glowce*
Am: ...nooooooooooooł ... =_= *zle wspomnienia*
Lu: Ej... sam do mnie przyszedles, nie wypieraj sie teraz! *kiwa paluszkiem* glupie pytanie... -_-

-E. Have any kids?

Ar: ah jednego jedynego, mojego "najwiekszego" <3 *dady love*
Am: oj nie, a powinienem? moze powinienem... *zaczal sie zastanawiac*
Lu: ojeju, zebym mogl zliczyc na wszystkich palcach jakie mam XD jest ich duuuuzo i wszystkie bardzo kocham ^____________^

-F. Favorite food or drink?

Ar: Torcik kokosowy i drink mleczny z mojego luby *mhyhy*
Am: wszystko co smaczne.
Lu: jedzonko z dziecinstwa maden przez mojego szefunia kuchni *slini sie*

-G. Killed anyone?

Ar: no coz szarlatan wojny moze powiedziec?
Am: szarlatanem nie jestem, ale jest wielu.
Lu: z koniecznosci... ale tak.

-H. Hate anyone?

Ar: Hajime i reszte sztucznych poprzedników, a przedewszystkim Minto
Am: siebie samego.
Lu: *mysli* nie, raczej nie.

-I. Any secrets?

Ar: juz nie ^__^
Am: owszem, pozatym kogo to?
Lu: hmmm~ *big smile* jak kazdy cos dyskretnego skrywa, ale praktycznie jestem otwarty.

-J. Love anyone?

Ar: My love Shin i Taku! Amon*braterska* i Lucyfer *ojcowska*
Am: Jun *smile*
Lu: wszystkie moje dzieciaczki! z uwzglednieniem Gabriel, Michas, Rafal, Aron, Taku, Amon i moich najblizszych Lilith i Nataku...

-K. What is your job?

Ar: prawa reka Lu, maz i tatus *skowronki*
Am: najwyzszy straznik bramy i obiezyswiat.
Lu: noz jestem samym Panem Szeolu no XD

-L. Favorite season?

Ar: zima/lato
Am: wiosna/lato
Lu: lubie tak samo wszystkie 4 pory roku.

-M. Who's your best friend?

Ar: Amon,Gabriel
Am: Aron, Nabezial, Taku, Lucyfer *mimo wszystko*
Lu: Gabriel, Michas, Rafal i inni moi biali bracia...

-N. Hobbies?

Ar: love my love? ;)
Am: podroze i kolekcjonowanie zabytkow
Lu: Zabawa z moimi zwierzaczkami, pielegnacja ogrodu *mimo,ze nie widac* granie na wiolonczeli acz tez nie slychac XD

-O. What are you going to do when this tag is over?

Ar: Zajac sie jak nalezy moim kochaniem ^__^
Am: nie wiem... moze sie zaczne *cenzura* albo wyrusze gdzies daleko. Ale przed tym odwiedze Juna.
Lu: powruce do nauczania Taku ;] ahh on tak szybko rosnie...

-P. What is your eye color?

Ar: Czarne jak kosmos
Am: prawe czarne, lewe krwisto czerwone.
Lu: zloto - srebrne

-Q. Are you good? Or bad?

Ar: zalezy o jakich kategoriach mowimy? Mezem, ojcem i demonem Jestem dobry, a pzrynajmniej tak mi sie wydaje.
Am: hm... dobry, chyba,az za dobry.
Lu: jestem przeciez tylko aniolkiem... .__.

-R. Any last words?

Ar: daleko jeszcze do domu?!
Am: sadomaso?
Lu: rozsterki zyciowe

-S. What is your greatest fear?

Ar: Stracenie Shina na zawsze.
Am: zaznanie prawdziwego i szczerego szczescia...
Lu: brzemie smierci moich najblizszych i bliskich. Stracenie wszystkiego co jeszcze bardzo kocham...

-T. Does your name have a special meaning?

Ar: nie sadze.
Am: Egipskiego boga
Lu: Przechszczenie na bardziej ludzkie z mojego prawdziwego imienia Pana piekiel czy tez diabla. Ludzkie wymysly >.>

-V. Any siblings?

Ar: nie rozumie cie XD Tatus Lu
Am: ... *podpina sie pod Arona* .__.
Lu: A ja znam swojego parentsa!

-W. Where do you live?

Ar: no wlasnie w ktorym wcieleniu?
Am: piekielko z zadupiastej chalupce, zupelnie samiutki...
Lu: W moim palacyku in da HELL!~ *evil laut*

-X. Do you find yourself attractive?

Ar: jeszcze jak <3
Am: tak, ale chyba poraz wturny blendnie... chyba mam blendnik zaburzony .___.
Lu: oczywiscie, ale to juz po wszystkim...

-Y. What's the stupidest thing you've ever pulled off?

Ar: *cieszko mysli* chyba nie... *drapie sie po brudce*
Am: Tak... podwojne wyznanie milosci *Aron, Jun* z jednostronnym efektem v_v *sniff* ... why my?...
Lu: niet

-Z. If you could get anything right now what would it be?

Ar: odnalezc mojego ukochanego.
Am: zmarnowany zyciem chce tylko jednego. Umrzec albo dac ku zyciu konkretny powod.
Lu: cieszenie sie wspolnym szczesliwym zyciem z moja zona i kochanym synem.

A tagujcie sie sami XD wolny kraj, kto chce ta ten niech se bierze.

  • Mood: Love
  • Listening to: mojego konia
  • Reading: mojego konia
  • Watching: mojego konia
  • Playing: z moim koniem
  • Eating: normalne posilki XD
  • Drinking: litrami wod&#281;

Taaaag my OC name Aron~

Tue May 26, 2009, 1:37 PM
Tak wiec zostalam wkopana przez ostatnia osobe po ktorej bym sie spodziewala XD Ofkorst jolk. No ale jak juz mnie tagnal uk to zroobie tego taga nooo.

Rules:
1. You must choose only ONE of your OCs. Do it again if you wanna use another OC.
2. Your OC must answer every question as truthfully as possible.
3. Title the journal as "OCs Quiz (your OCs name)".
4. When you're done, tag as many people as you want.
5. Have fun!!!


1. Hi! What's your real name and nickname?
Aron, Aron... Aron hm... chyba poprostu Aron

2. Interesting... what's your current age?
Aktualnie stuknie mi 666 lat.

3. Uh huh. What's your favorite food?
...za wiele tego. Torcik kokosowy

4. And your favorite drink?
no coz... co do tego to jest tylko jeden drink, ktory potrafi zrobic moje kochanie ze specjalnej receptury (deliaktny usmieszek tajemniczosci)

5. Confession time! Who's your crush/lover?
A jest taki jeden... i jedyny moj lover ^________^ Ktos tknie to zabije...(mordercze chlodne spojrzenie po wszystkich)

6. Aww! Have you two kissed yet?
hm... nie liczylem hahaha

7. Classic question! What's your favorite colour?
zdecydowanie czerwony, kolor krwi, kolor wojny.

8. Who's your favorite author?
nie mam, ale moge byc ja sam.

9. Now what's your biggest fear?
hm?(wyrwany z zamyslu)

10. *stifles a giggle* I'm not laughing *bursts out laughing* Sorry. Any siblings?
... pominmy to pytanie >_>'

11. Almost, it's only twenty questions. Who's your hero?
hahaha jedynym bohaterem mozesz byc sam! jak przezyjesz swoje zycie

12. Ok, who is your worst enemy?
wszystko co sie rusza i oddycha i chce tknac mojego aniolka, obedre ze skory zywcem... <szyderczy syk>

13. What would you do if your hero and your worst enemy got together?
...mysle,ze juz by nie byl hero i enemy obracajac sie w nicosci.

14. Interesting... what would you do if you met your creator?
czy ja wiem... <_< <dostaje w leb od stworzyciela> no dobra dobra zaprosze na torcik i kawke -_-' (glaszcze obolaly lebek)

15. Okay, I'll contact them right now. Done! Now, what do you want to be when you grow up?
Wszystko co bedzie najleprze dla mojego skarba, bo on jest najwazniejszy.

16. What's your worst nightmare?
Obudzenie sie bez Shina, ze swiadomoscia,ze to wszystko bylo tylko zwyklym snem.

17. What's your lifelong dream?
Wieczne zycie uboku mego aniolka

18. What would you do if your lifelong dream came true?
Chyba nie bylbym wtedy juz takim demonem jak bylem hahaha, ale pragnalbym tej egzystencji...

19. Ok, where's your favorite place to relax?
Nad jeziorem, wiaze sie to z wieloma wspolnymi wspomnieniami,ale jest tez maly domek w gorach ^_^

20. Last question! What do you spend most of your time doing?
Gdybym nie musial zaspakajac podstawowych potzreb to napewno nie konczylbym bardzo aktywnego sportu z ukochanym (uroczy usmiech)

21. We're done! Now tag whoever you want. DO IT!
Mszcze sie na ! ~TakehitoKaren ~Cappus ~iriza Bawcie sie dobrze dzieciaczki ;]

  • Mood: Dumbfounded
  • Listening to: radio MAXX FM
  • Reading: hm~ nie mam czasu xD
  • Watching: Herosi
  • Playing: glupi komputer popsuty :<
  • Eating: salatka!
  • Drinking: mizu mizu~

I po starym roku

Fri Jan 2, 2009, 6:48 AM
SYlwek byl niezapomniany, z pewnoscia wyryl mi sie na bruzdach muzgowych kazy zabojczy jego element XD Wszystkim bardzo bardzo dziekuje za wspolnie spedzone godziny zycia! Mojemu ukowi kochanemu ktory mnie zaprosil i wspolnie spedzony czas. Ray za jej wyjebczy pokoj i w ogule wszystko :D no i reszcie za dobra zabawe! Pozdrawiam wszystkich goraco i oby takich chwil bylo wiecej ^_-
Bardzo tesknie i kocham cie Uku moj <zaaishiteruowuje> *^^_____^^*

  • Mood: Happy
  • Reading: zaliczenie matmy - -'
  • Watching: nothink
  • Eating: zelkiii~
  • Drinking: mizu~

Do Jaszkowa i z Jaszkowa!

Tue Sep 23, 2008, 9:32 AM
Powitac wszystkich tak na poczatek ;] No i po kursie! wczoraj wrocilam do domku, mimo iz planowy powrot mial byc dzien wczesniej jeszcze, ale z czescia 8 osobowej grupy zgadalo sie by zostac jeszcze jeden dzien na praktyke werkowania. jeju bylam podekscytowana, ale jak przyjechalam i obejrzalam ten caly kompleks i posluchalam o osiagnieciach Antniego Chlapowskiego, pana tych wszystkich wlosci to mi szczeka coraz bardziej zaglebiala sie w ziemi, zreszta reszta gruby tak samo reagowala, ale normlanie czego ten facet sie nie dorobil i kogo on nie zna! Pozazdroscic ehh TT No ale moze opisze mniej wiecej kolejno co dnia coz bylo.
1 Dzien: Po pierwsze pojechalam w srode by sie zakwaterowac, jako pierwsza pzyjechalam chyba XD lol gdzies kolo 13 bylam na miejscu, wiec mialam troche czasu na pozwiedzanie wlosci i popstrykaniu fotek, zdupilam sprawe bo moglam sie pzrejsc i nakrecic filmik, bylby leprzy niz zdjecia, no ale dobra, po tym wrocilam do swojego pokoju w kotrym bylam saaaama i porozwalaam sie w calym pokoju jak chcialam z rzeczami hiehie, poszlam potem zaplacic do biura za kurs, obpytalam troche, pozwiedzallam ich konski sklep z jebitnymi cenami, ale nie wwzystkie takie byly, potem wdepnelam do karczmy/kuzni ktora byla stolowka/barem mozna by bylo tak rzec, bardzo przytulna i w zajebistym wiejskim/ koniarskim stylu, lubie takie, zjadlam papu. Nawet dobre bylo jadlo, obiadek wsunelam, poznalam pare new persons i zagadalam z nimi, ciekawe osoby i bardzo mile ^^ no wiedz jakos czasu zlecialo z nimi, popytalam co do jazdy, odwiedzialam sie co nieco i zaszlam do stajni rekreacyjnej tam znalazlam instruktorke, ktora byla moze rok starsza odemnie albo i nie rozwniez porozmawialysmy i sie zaciagnelam na jedna z jazd a co! No wiec nastapila ta godzina wzielam spzecior i pzygotowalam odpowioednio konia do tego pojechalismy na manerz obok parkuru. Kurde jaki oni mieli tam zajebisty cross *chlip chlip* chcialabym tak poszalec na nim V_V no nic pojezdzilam, na poczatku jako zamykajacy, potem sie jednak co do galopu przyesunelo mnie na prowadzenie zastepu buehehe, dawno sie nie jezdzilo w zastepie ni ma co ;] ale fajnie bylo 2 sympatyczne osobki byly w nim, pani starsza odemnie i mlodzik jakis, tez mily. No to heja galopem, kurde te konie milay jeden bieg nastawiony w tym galopie, nie dalo sie szybciej XD ale fajnie sie smigalo i tak, po odpowiedniej rozgrzewce troche poskakalismy, a co! ja sie nakrecilam i kobyla sie moja nakrecila, sliczna byla hyhy ^^ Lady byla prawdziwa lady, delikatna i urodziwa. No a obok nas na parkurze cwiczyla smietanka sportowa ne rzeby nie bylo, konie piekne maja nie ma co, ulozone tak jak powinny, choc pare rzeczy mi sie nie podobalo w tym, mianowicie niezdrowe dla koni. Po milej jezdzie przeszlismy stepikiem na crossik i do rzeczki gdzie schldzilismy nuzie horsom i do domciu z nimi. bardzo mi sie podobalo bylo smiesznie i milusinsko hyhy. Puzniej troche byla kolejna jazda wiec poszlam poogladac, ale ludzie to naprawde niedouki, typowe szkolkowe pajace z batami i co to nie oni, heh. PO tym na kolacje wybylam. Zszamalam posiedzialam troche z ludzmi obylam sie z nimi i do pokoju, gdyby nie ta jazda to by byly niezle flaki z olejem, rozpakowallam sie i sie obpozadkowalam, poszlam lulac.
2 Dzien: na sniadaniu poznalam cala grupe, oczywiscie sami chlopi, no bo jak tylko ja Jak Antoni powiedzial, ze mamy rodzynka w grupie. Hah xD no a jakzeby inaczej, dziarski ze mnie gerl w koncu ne? >D poznalismy sie poodpisywalismy na listy i dostalismy ksiarzeczki z teoria, potym poszlismy na wykladana *czytana z ksiarzeczki* teorii ;] po tym zakupilismy potrzebne nam sprzet do podstawowego rozczyszczania czyli tzw. werkowania. W rzyciu nie przypuszczalismy,ze mlotek skorzany zaplacimy 2 stowy! oczy nam wyszly, pojeczelismy troche, no ale dobra co sie stalo to sie nie odstanie, po tym zaszlismy pzred stajnie rekreacyjna czesc chlopakow zabral Antonii do pomocy pzreciagniecia przyczepki malej z naszym materiale do pracy. Odkryli koc, a pod kocem martwe nogi koni przywiezione z rzezni, ah normlanie cod miod i orzeszki. Zal mi sie zrobiilo na ten widok cholernie... sciskalo w srodku i bolalo... Zaczal pan Antonii od omowienia i pzreszedl kolejno do rozczyszczenia jednego tasakiem i mlotkiem skorzanym zwanym inaczej babka. momentalnie sie z nim rozparawil, a bylo okropne... tak jak wiekszosc tych wszystkich kopyt ktore w rzyciu nie wiedzialy kowala i smialabym powiedziec, ze nawet kopystki. No i przyszlo na nas kolej. Mielismy metalowy stojak z rura pod kontem do ktorej wkladalismy ow nogi, no dobra zalozylam rekawiczki i podeszlam do pezyczepki poczolam zapach smierci... chwila przyzwyczajenia i skomentowania tego smrodu, nie czulam jakiegos szczegolnego wstretu do tego, ale pierwzy dotyk zawsze byl inny badawczy, te sciegna luzne uciekajace z pod nacisku w bok <dreszczyk> no ale wybralam sobie jakies i wsadzilam w rurczaka zamachnelam noga i ustawilam sobie podtrzymujac wewnetrznymi udami. Kurwa to bylo mokre i zakrwawione, mialam przesiakniete spodnie tym, miejsca tam gdzie milay stycznosc z noga oczywiscie, i bylo za wysoko jak na moje rozmiary -^-' kolega mi po chili jeden bloczek kostki brukowej podlozyl pod drugi konie rury, odrazu leiej bylo XD podziekowlalam i wrocilam do pracy, potem drugi z pracownikow bioracy udzial w kursie wpadl na pomysl by wziasc jakies szmaty stare i podlozyc sobie miedzy nogi i po chwili tak bylo kazdy sobie wybral i owinal na nodze, raju suchosc! teraz mozna bylo normlanie pracowac, ale zapach dawal sie i tak we znaki, smierdzialo poporstu i moglo byc tylko gorzej. Po 2 nodze kregoslup dawal mi sie we znaki... W sumie zrobilam w przeciagu calego tego dnia 4 nogi. I mialam dosyc moj kregoslup, smrud a i zapomnialam jeszcze powiedziec,ze po wczorajszej kolacji nie pzrespanej pzrez nia nocy, wymiotowallam w koncu gdziew w jej srodku, zarzygalam pol kibla, masakra, potem wysprzatalam jakos, poracha normlanie, potem musialam praca cale spodnie z pizamy. Ehh tragedia byla normlanie. Jebana jajecznica! mma do niej uraz jak narazie. A na drugi dzien co? chorowallam dalej, zoladek umieral, poprosilam o krople zoladkowe, pomogly i to bylo to. Po obiedzie stwierdzilam, ze jest ze mna cos nie tak, ja to czulam, ze mialam zimna goraczke, ze grypa mnie brala, i po zmierzeniu temperatury tez tak bylo, poprosilam o jakies tabletki,, dostalam etopiryne S i poszlam sie polozyc na poltorej godzinki i to bylo to! wygrzalo mnie i bylo juz o wiele lepiej, tylko ze pod wieczor przy ostatniej nodze juz, koniec zmeczenie, smrud, goraczka i jeszcze scisk zoladka po nocy dawal sie we znaki, skonczylam. Odpoczelam pozbierallam sprzet i poszlismy na kolacje, zrobilam sobie po sotatnim razie kanapki z czyms co mi nie zaszkodzi i bylo dobrze. Wypralam te smierdzace spodnie po zdechlakach i leglam sie zmeczona spac, w moment zasnelam i lulalam jak bobasek hehe. Na drugi dzien po sniadaniu dokonczylismy reszte martwych jakie nam zostaly i zabralismy sie za zywe, oczywiscie dostalismy kuzwa kuce no bo jak inaczej? kurde no dobra male to i nie wygodne nie wiedzileismy jak na poczatek sie w ogule za to zabrac. ale jakos pokombinowalismy i zrobilismy, lalo sie z nas jak cholera, mi po nosie pot sciekal, masakra. Kregoslup wchodzil w dupe, W smie zrobilam 2 konie, wiecej nie dalam rady, a bardziej mopj kregoslup, wtedy poprostu siadlam i mialam dosyc, a wrecz jakas slabosc zaczela mnie brac, rzalosne normalnie ;/ No ale coz moge od siebie wymagac? i tak niezle, bo w sumie zrobilam 2 i 3/4 konia z martwych wczesjniej, wiec nawet nie tak zle chyba. Grypa tez kureska mnie dobijala, ale co dnia bylo coraz lepiej ze mna az w koncu calkiem przeszla.
3 Dzien: Od rana po sniadaniu dalej na kucach wszystkim dawaly sie one juz wez naki, ja kuzwa z posiniaczonymi nogami z gory na dol i na kolanach, jeszcze od jednej pizdy przy kostce bo mnie zlapala kopytem jak wierzgnela i mam teraz ladnego sinca sinego. Oczywiscie byly takie przypadki koni,ze w ogule nie hcaily dawac nog to wtedy pan Antonii wkraczal do akcji, skutecznie rozwiazujac te problemy, szczegoly zachowam dla siebie XD
4 Dzien: Ostatni kursu. Rozczyscilismy kuce w tym ja 2 zdolalam zrobic! ah jestem z siebie dumna ;] co dzien coaz lepiej nam to szlo, teraz po dokupieniu sobie jeszcze obceg jeszcze szyckiej to szlo wiec cool ne >] No i zabralismy sie za martwe i podkuwanie ich. Gad jak zobaczylam moje pierwsze nogi to masakra, jakie krzywusy, musialam wszystkie nierownosci poprawiac by potem dopasowac do niego podkowe, oczywiscie pierwsze sie obeszlo, bez koniecznosci modelowania, wiec tylko rowek na nosek i dajesz, po opanowaniu umiejetnosci jednostajnego trafiania mlotkiem w podkowiaka lecialam z koksem, powiem,ze poskuwanie z tego wszystkiego jest najleprze, ah cudo, kazdego kowala to rajcuje jak i mnie teraz XD do kolejnej potrzebowalalam juz niestety dopasowania na zimno, tak wiec i nabylam umiejetnosc gdzie i jak uderzyc by bylo dobrze, ba! zrobilam to i kolejna poszla, to potem jak maszynka szlam, ciach ciach ciach. Zrobilismy, co prawda jak zawsze ja ostatnia bo nie nadrabbialam za reszta. Kolega mnie nadzorowal i pomagal mi, jestem mu ogromnie wdzieczna za wszystkie rady jakich mi udzielil. Skonczylismy i posprzatalismy to jakas godzine przed obiadem i zakonczeniem kursu. Antonii Przyprowadzil swojego ogiera, karego, ah piekny, zwal sie Nektar ^^ no i po wczesniejszym objasnieniu konskiego uzebienia i dentystycznego sprzetu przystalo do raktyczniego, wczesniej zaplikowalo sie mu glupiego jasia dozylnie, oczywiscie wszystko robione przez Antoniego, mordka otwarta na specjalnych do tego sluzacych szczekach sprawdzalismy recznie uzebienia do korekcji, no i potem przystapilo do tarnikowania zabkow. Troche to rwalo, no ale rezultaty byly, dla dobra koniska. Po calej operacji konika odprowadzono do jego boksu i posprzatano wszystkiego, poczym udalismy sie na obiad, po obiadku wreczono nam typlomiki gratulacje i czapeczke z world cup kucow 2004 hahaha to potem rzesmy mowili,ze faktycznie to by sie zgadzalo XDDD zrobilismy cala cholerna kucyklandie tam! No dobra prawie. Chlopaki postawili mi piwo lól no dobra, od sieta wypije jedno ne i siedzielismy do polnocy potem na pogaduszkach, lecialy rozne tematy od zbereznych po smierc naszego biednego konia olimpijczyka na przeszkodzie... Heh... tak jak wlansie jeden kolega mowil od sportu do smierci :( No i tak w czorke rzesmy siedzieli gadajac, potem rozeszlismy sie i na drugi dzien przed sniadaniem jeszcze obrobilismy reszte kucykolandii i po obiedzie ja sie zabralam juz w droge ku domu mego, kolega mnie podrzucil do Sremu autkiem i z tamtad busem pojechalam do poznania gdzie z poznania do domciu prosto poznym wieczorem.
Ah duzo wspomnien, doswiadczenia i czegos nowego przywiozlam ze soba ;] jestem abrdzo bardzo zadowolona z tego kursu, w ogule tymi ludzmi wszystkimi XD czulam sie jak jakis wyjadkowy ludz wszyscy putali sie o mnie i wogule rozmawiali, bardzo przyjemnie i milo naprawde ^^ napewno tam jeszcze nie raz przyjade, a zeby porozczyszczac pare koni pod okiem pana Antoniego hyhy, jestem tam wszystkim wdzieczna i bardzo dziekuje, serdecznie pozdrawiam, bo mimo tak daleko od domu, to jednak tam morzna bylo dobzre sie poczuc. oczywiscie byly minusy tego nie rzeby wszystko slicznie pieknie bylo, ale duzo pozytywu. Jestem ciekawa czy jakbym na 3 miesieczny kurs tam pojechala to czy bym wytrzymala. Tyle,ze po zdaniu takiego byla bym zawodowym podkuwaczem


  • Mood: Happy
  • Listening to: radio Chicago
  • Reading: Pielegnacja i podkuwanie kopyt koni
  • Watching: nothink
  • Playing: Gaia online
  • Eating: hmm...
  • Drinking: mizu~

Wszedzie dobrze, ale w domciu najlepiej

Sun Aug 17, 2008, 5:14 AM
Hejo wszystkim! Wczoraj wrocilam ze spływu kajakowego, a mianowicie znajdowalismy sie w szczecinku i ze szczecinka przeplynelismy 25km do drugiego miejsca gdzie sie rozbilismy z calym spzretem i ludem, nad brzegiem dupnego i pieknego jeziorka, ah oh rzaluje,ze nie porobilam zdjec TT, na drugi dzien moje rece umieraly, ale nie bylo tak,ze myslalm,ze bedzie o wieeeele gorzej no to zapakowalismy kajaki i rzesmy przeplyneli 5 km jeziorka, byl niezly wiaterek i fale, ale sunelismy po grzbietach jak przecinaki ;] a moje rece plakaly z wycienczenia juz wtedy XD jak pod ten wiatr zasuwalismy okropny, no ale coz... i tak dostalismy zjebki wszyscy, za nie porozumienie sie i niebespieczenstwo na jakie sie wszyscy narazilismy plynac srodkiem, no ale inaczej sie nie dalo! albo wyladowac w chaszczach albo zostac przewrocony przez fale! Gluupia sprawa troche z tym byla, ale dobra i tak w sumie wyszlo na to,ze bysmy plyneli srodkiem. No ale jak juz doplynelismy na drugi brzeg jeziorka czulam sie jakbym nie wiem co robila, ale bylam zmeczona bez dwoch zdan no i glooodna zasuwanie 3 h w pelnym sloncu i pod wiatr nie bylo takie chop siup i bez papu, no ale dwoda byla, a to juz cos. Spalilam sobie kolana i twarz! wlasnie przez ten odcinek XD A sie dziwilam,czemu mam taka czerwona twarz... no coz odkrylam prawde juz w domu jak podwinelam grzywke i ujrzalam czerwone kosci czola przypalone hehe, a kolana sie jakos wykurowaly, dziekuje za swoja pomyslowosc zabarania zelu lagodzacego oparzenia. Ale bylo czadersko strasznie mi sie podobalo i mam nadzieje,ze za rok tez pojade. Min. wymigalam sie z chszestu XPP huehuehue, a ominelo mnie...
- naparzanie pokrzywami,
-czolganie sie pod kajakami po rozsypanych szyszkach i pokrzywach,
-wioslowaniu i jednoczesnemu spiewaniu jakiejs piosenki w kajaku,
-usiascia na tronie z pokrzyw i zlany wiadrem zimnej wody,
-zjedzeniem lyzki papki, w korej bylo w pizdu wszystkiego i bylo niemilosiernie obrzydliwe i palace (czesc odrazu chawtnela z powrotem, a reszta potem w nocy chorowala i goraczkowala ;/)
- no i na koniec wbiegniecie do zimnej wody jeziora, na uwiecznienie tego wszystkiego nadawali imie karzdemu.
Masakra byla, a nie wzielam udzialu z tego powodu iz, bylo mi zimno, mimo,ze ubrana bylam cieplo, padal deszcz nonstopa i wial zimny wiatr. Podziekowalam, bo bym wrocila z chorobowka do wyleczenia a mi juz starczy prawie calego wakacyjnego leczenia sie z glupich zatok --' Tak wiec bylam jako widz, aaaale za rok przy dobrej pogodzie chce wziasc udzial XD Nu to wrocilam do domku szczesliwie i zdrowo z zerem kleszczy i ukaszen os ktore nas przesladowaly przez caly splyw, wiecej ich bylo niz much tutaj v_v No i te wspokmnienia bezcenne <33 No i zateskniona za wszystkimi moimi miskami :* Buziole for you gays :*:*:*

  • Mood: Happy
  • Listening to: radio Chicago
  • Reading: Pielegnacja i podkuwanie kopyt koni
  • Watching: nothink
  • Playing: Gaia online
  • Eating: hmm...
  • Drinking: Black tea

Journal History

Site Map